Inflanty, car, biała dama, seks  i... mnisi z Shaolin

Bolesław Uryn 

            Łatwo i tanio można zorganizować sobie wycieczkę do Tallina. Z Warszawy jeżdżą autobusy linii Star Turist. Odjeżdżają z dworca Warszawa Zachodnia w piątki o godz. 18.00. Powroty w niedziele o 11.15. Bilet w obie strony kosztuje 290 zł. Dobry hotel w centrum Tallina można znaleźć już za 10 US$/dobę.Bez problemu (i tanio) można zrobić dodatkowo promową wycieczkę z Tallina do Helsinek. Dwie noce na promie i całodzienne zwiedzanie Helsinek to wydatek kilkunastu US$. Za to odpada opłata za hotel w Tallinie...

TALLIN – twierdza Estów

              Godło Estonii - złota tarcza z trzema niebieskimi lwami symbolizuje przymioty jak nieugiętość, odwaga i wola walki. I rzeczywiście Estowie w swojej bogatej historii, zmagali się z wieloma najeźdźcami  - Duńczykami („taan linn” – znaczy „duńskie miasto”), Krzyżakami, Szwedami, Imperium Carskim, Niemcami i Rosją Sowiecką.

            Tallin zawsze był bramą łączącą Europę Wschodnią i Zachodnią. Strategicznym oknem na Bałtyk i – dalej - świat. Bogatym portem handlowym, rybackim i wojennym.  Dzisiaj miasto dalej uchodzi za jedno z bardziej fascynujących w Europie, ale jest to zasługą Starówki uważanej za najwspanialszą z nadbałtyckich i znajdującej się na liście kulturowych dziedzictw ludzkości UNESCO.

            Stare Miasto od pierwszego wejrzenia urzeka przybyszy wysoko wypiętrzonymi, potężnymi murami obronnymi uważanymi za największą fortyfikację ówczesnej Europy, średniowiecznym rynkiem i labiryntem starych, wąskich uliczek. Wysoko na wapiennym wzgórzu leży Toompera - Górne Miasto, niegdysiejsza siedziba feudałów. Otaczające je mury mają wysokość 16 m i poprzedzielane są  wielkimi basztami. Najbardziej okazała, sześciopiętrowa  tallińska baszta o nazwie  Kiek in de Kök („patrz w kuchnię”) ma średnicę ponad 17 m, grubość ścian aż 4 m i wysokość  44,5 m (ma 165 schodów). Wyższy od niej jest tylko zamek Kawalerów Mieczowych z 1227 roku, dziś siedziba rządu i parlamentu Estonii. Naprzeciwko wejścia do budynku rządowego wznosi się słynny sobór Aleksandra Newskiego z pięcioma bizantyjskimi kopułami. Największy z cerkiewnych dzwonów waży ponad 15 ton. 

            W połowie XIV wieku powstało Dolne Miasto, ośrodek wolnego handlu i rzemiosła zrzeszony w Związku Hanzy. Dziś wąskie uliczki i setki pieczołowicie odrestaurowanych kamieniczek kupieckich wiernie oddają klimat tamtych czasów. Ponad dachy domów wystają tam wspaniałe świątynie, w tym kościół św. Olafa. Jego XV-wieczna trójnawowa bazylika, miała w tamtych czasach najwyższą w miastach nadbałtyckich nawę główną, a także  szczyciła się wieżą o wysokości aż 160 m. Inne wielkie zabytki to Dom Bractwa Czarnogłowych (elitarnego stowarzyszenia bogatych, nieżonatych, nadbałtyckich kupców), oraz Wielka Gildia - siedziba związku kupieckiego - z kamiennym portalem, wrotami z kołatkami w kształcie lwich głów  i latarniami. Centrum Dolnego Miasta to Raekoja plats z licznymi kawiarenkami i dziesiątkami parasoli ogródków piwnych. Jest to ulubione miejsce spotkań mieszkańców i turystów oraz miejsce występów artystycznych. Nad placem góruje gotycki ratusz z wieżą podobną do minaretu, na której jest figurka Vana Toomasa legendarnego obrońcy miasta. Natomiast staromiejski talliński pałac Kadriorg - jedna z najciekawszych barokowych budowli Europy – dzieło Michettiego – słynie z tego, ze gościł caryce Katarzynę i Elżbietę, oraz cara Mikołaja I. Częstym gościem w pałacu był także car Piotr I, korzystający z leczniczych właściwości morskiego mułu z dna Zatoki Tallińskiej. On to dla własnej wygody kazał doprowadzić „kolej żelazną” z Petersburga do Tallina.

            Współcześnie Stare Miasto jest centrum turystyki i handlu, które rocznie odwiedza około 2 milionów turystów. Na zwiedzenie tego ogromnego, żywego muzeum warto poświęcić co najmniej kilka dni, tym bardziej, że w przerwach musimy odwiedzić którąś z dziesiątek knajpek, szaleńczych night clubów, czy uroczych pubów o niepowtarzalnej i kosmopolitycznej atmosferze.

            Ale Tallin to nie tylko zabytki. Również liczne obiekty kultury, sztuki i rekreacyjne. Nadmorskie ośrodki wypoczynkowe, ZOO, wspaniały ogród botaniczny (z 8 tysiącami roślin), żeglarski ośrodek olimpijski, port jachtowy, supernowoczesne kino, hipodrom i w końcu wieża telewizyjna z której, z wysokości 170 m, można podziwiać panoramę miasta.

            Zwiedzając Tallin koniecznie trzeba odwiedzić port. Leży on blisko centrum i zadziwia turystów ogromem i oryginalnością nowoczesnych promów, łykających w swoim wnętrzu setki ogromnych ciężarówek i tysiące ludzi. Te pływające po morzu wielopiętrowe, kolosalne hotelo-restauracje zachęcają by odbyć tanią, jednodniową, promową wycieczkę  do Helsinek. Wprawdzie prom płynie tylko 2 godziny 30 minut, ale można zaokrętować się wieczorem w Tallinie, a gdy statek odpłynie i zakotwiczy na noc przy brzegu, to podziwiać z burty promu panoramę miasta, tańczyć do późna, spróbować doskonałego estońskiego piwa Saku lub likieru Vana Tallinn, przespać się i odświeżyć w kabinie, by potem rano, po śniadaniu na promie, wyruszyć na całodzienne zwiedzanie Helsinek. Wrócić na prom wieczorem, by znowu do rana korzystać z jego atrakcji - restauracji i barów, kina, dyskotek i sklepów wolnocłowych, a w końcu łóżka. Corocznie miliony Finów wabionych niskimi cenami, wysokim standardem usług turystycznych i podobieństwem języka estońskiego, płyną takimi promami do Tallina. Dla wielu z nich ta promowa turystyka odbywa się pod „bezcłowym” hasłem - ” kupić w Tallinie  2 butelki wódki, 2 zgrzewki piwa i  karton papierosów”. Zakup zwraca z nawiązką koszt wycieczki.

            Poza walorami samego miasta wartym podkreślenia jest jego rytm kulturowy. W tym roku w Tallinie odbędą się festiwale: Muzyki Orientalnej, Organowej, Orkiestr Wojskowych, Chórów Nadbałtyckich i Teatrów Ulicznych. Ponadto: wielki Festiwal Barbecue i Piwa, Ogni Sztucznych, Beach Volley Cup, występy Sir Eltona Johna, Stinga, czy, nawet pokazy kunf-fu w wykonaniu prawdziwych mnichów z klasztoru Shaolin! 

            Równie bogate jest życie nocne miasta. Restauracje – jak „Trojka” czy „Al Sha Ni Ya (chińska), kluby nocne „Hawana”, „Maharaja”, kasyna gier np. –„Imperial” i liczne dyskoteki  z bogatymi programem rozrywkowym oraz doskonałą muzyką, oraz kluby erotyczne dla panów, pań lub gejów („Wenus", „Erotic Massage”, „Boys Street”), ożywają w weekendy, gdy z promów wylewa się rzeka skandynawskich turystów, spragnionych zabawy, taniego alkoholu i seksu.

            Ciekawsze miejsca w okolicy Tallina to wybrzeże morskie z 25-metrową ścianą klifową i ogromnymi głazami, oraz Archipelag Estoński – 800 wysp niezmiernie interesujących dla osób szukających najczystszej, nieskażonej przyrody. Zresztą cała Estonia jest rajem dla wielbicieli ekoturystyki, bowiem aż 40 % jej powierzchni zajmują lasy, bagniska i jeziorka, z ogromnym jeziorem Pejpus na czele. Są to tereny idealne dla eksploracji turystycznej, wędkarstwa, łowiectwa, słynne z bogactwa dzikich zwierząt, ptactwa i grzybów. Dodatkową atrakcją są letnie białe noce, gdy słońce zachodzi o północy a wstaje o 2 rano, pozostawiając wiele czasu na urlopowe przyjemności.

            A inne ciekawe miasta Estonii to np. Narwa – miasto gotyku i baroku, Palmse z najwspanialszą w krajach nadbałtyckich XVII-wieczną magnacką posiadłością, czy Haapsulu. To ostatnie słynie z sanatorii leczących mułem wydobywanym z dna morza, domu cara i z...  białej damy. W ruinach starego zamku episkopalnego ukazuje się zwiewna postać kobiety, przed wiekami żywcem zamurowanej w jego lochach. Ta straszna kara spotkała ją za miłość do jednego z mnichów. Zjawa pojawia się podczas pełni księżyca, a wypatrują jej tysiące zgromadzonych ciekawskich. Piotr Czajkowski w trakcie swojego tu pobytu, będąc pod wrażeniem białej damy i jej historii, poświęcił jej swoją słynną niedokończoną VI Symfonię. Inną atrakcją Haapsalu jest hotel urządzony w starym pociągu i zabytkowy dworzec kolejowy, na którym filmowa Anna Karenina rzuciła się pod pociąg.

            Uroczy, interesujący (i tani) Tallin jest zarówno doskonałym miejscem np. tygodniowego urlopowego odpoczynku jak i dłuższej przerwy w podróży do Finlandii, Norwegii, Szwecji czy Petersburga. Wyjeżdżających informuję o gościnności Estończyków, sprawnej informacji turystycznej, dobrych drogach, szybkich odprawach granicznych, swobodzie porozumiewania się w języku rosyjskim, popularności „plastikowego pieniądza” i doskonałej sieci telefonii komórkowej. Wasz telefon wyświetli nazwę ulicy, a za miastem nazwę i odległość do najbliższej miejscowości. Będzie też działał na promach.                                   

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Tallińska restauracja „Admirał” mieści się na unikatowym, starym parowym statku z początku wieku. W trakcie krótkich morskich rejsów serwuje potrawy rybne á la carte estońskiej kuchni. Konsumpcję uprzyjemnia widok z morza na miasto i muzyka fortepianowa grana na pokładzie. Specjalnością Admirała jest oryginalna wódka – pieprzówka (której kieliszeczek należy obowiązkowo wypić przy wejściu na pokład) i wycieczka do maszynowni, gdzie pracuje muzealny, parowy (sic!) silnik,  wciąż napędzający stateczek.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Estonczycy mają ogromne tradycje w śpiewaniu bowiem, niegdyś, pod zaborami, zespoły śpiewacze i chóry były jedynymi legalnymi organizacjami narodowymi, kultywującymi ojczysty język i tradycje. Dlatego już ponad 100 lat trwa w Estonii tradycja Święta Pieśni, a koncerty w Tallinie gromadzą chóry liczące tysiące (!) śpiewaków. Bardzo popularne są uliczne występy muzyczne, a w 2002 roku Tallin gościł Festiwal Eurowizji.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

W historii Estonii był też  „polski incydent”. Za panowania króla Zygmunta II Augusta, gdy Mistrz Zakonu Inflanckiego w Estonii stał się wasalem Polski, to Polska wdała się w wojnę z Rosją i Szwecją o Inflanty. Po zawarciu w 1582 roku pokoju w Jamie Zapolskiej, południowa Estonia znalazła się w posiadaniu Polski, podobnie jak Kurlandia, Inflanty i Ryga. W wyniku kolejnych wojen, po roku 1629, Estonia znalazła się pod panowaniem Szwecji. 

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Ponieważ na Estońskim  uniwersytecie carskim w Dorpacie (dziś Tartu) do I wojny światowej językiem wykładowym był niemiecki, dlatego studiowało tam wielu Polaków nie chcących uczyć się na uczelniach rosyjsko języcznych, np. – Limanowski, Niemcewicz, Mościcki.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Zwiedzając Tallin warto pofatygować się do portu jachtowego gdzie jest niepowtarzalna okazja zwiedzenia wnętrza historycznego estońskiego okrętu podwodnego Lembit. Zwodowany w 1934 roku dziś stanowi niezmiernie interesujące pływające muzeum.