Godło
Estonii - złota tarcza z trzema niebieskimi lwami symbolizuje przymioty
jak nieugiętość, odwaga i wola walki. I rzeczywiście Estowie w
swojej bogatej historii, zmagali się z wieloma najeźdźcami
- Duńczykami („taan linn”
– znaczy „duńskie miasto”), Krzyżakami, Szwedami, Imperium
Carskim, Niemcami i Rosją Sowiecką.
Tallin
zawsze był bramą łączącą Europę Wschodnią i Zachodnią.
Strategicznym oknem na Bałtyk i – dalej - świat. Bogatym portem
handlowym, rybackim i wojennym. Dzisiaj
miasto dalej uchodzi za jedno z bardziej fascynujących w Europie, ale
jest to zasługą Starówki uważanej za najwspanialszą z nadbałtyckich
i znajdującej się na liście kulturowych dziedzictw ludzkości UNESCO.
Stare Miasto od pierwszego wejrzenia
urzeka przybyszy wysoko wypiętrzonymi, potężnymi murami obronnymi uważanymi
za największą fortyfikację ówczesnej Europy, średniowiecznym
rynkiem i labiryntem starych, wąskich uliczek. Wysoko na wapiennym wzgórzu
leży Toompera - Górne Miasto, niegdysiejsza siedziba feudałów. Otaczające
je mury mają wysokość 16 m i poprzedzielane są
wielkimi basztami. Najbardziej okazała, sześciopiętrowa
tallińska baszta o nazwie Kiek in de Kök („patrz w kuchnię”) ma średnicę ponad 17 m,
grubość ścian aż 4 m i wysokość
44,5 m (ma 165 schodów). Wyższy od niej jest tylko zamek
Kawalerów Mieczowych z 1227 roku, dziś siedziba rządu i parlamentu
Estonii. Naprzeciwko wejścia do budynku rządowego wznosi się słynny
sobór Aleksandra Newskiego z pięcioma bizantyjskimi kopułami. Największy
z cerkiewnych dzwonów waży ponad 15 ton.
W połowie XIV wieku powstało Dolne
Miasto, ośrodek wolnego handlu i rzemiosła zrzeszony w Związku Hanzy.
Dziś wąskie uliczki i setki pieczołowicie odrestaurowanych
kamieniczek kupieckich wiernie oddają klimat tamtych czasów. Ponad
dachy domów wystają tam wspaniałe świątynie, w tym kościół św.
Olafa. Jego XV-wieczna trójnawowa bazylika, miała w tamtych czasach
najwyższą w miastach nadbałtyckich nawę główną, a także
szczyciła się wieżą o wysokości aż 160 m. Inne wielkie
zabytki to Dom Bractwa Czarnogłowych (elitarnego stowarzyszenia
bogatych, nieżonatych, nadbałtyckich kupców), oraz Wielka Gildia -
siedziba związku kupieckiego - z kamiennym portalem, wrotami z kołatkami
w kształcie lwich głów i
latarniami. Centrum Dolnego Miasta to Raekoja
plats z licznymi kawiarenkami i dziesiątkami parasoli ogródków
piwnych. Jest to ulubione miejsce spotkań mieszkańców i turystów
oraz miejsce występów artystycznych. Nad placem góruje gotycki ratusz
z wieżą podobną do minaretu, na której jest figurka Vana
Toomasa legendarnego obrońcy miasta. Natomiast staromiejski talliński
pałac Kadriorg - jedna z najciekawszych barokowych budowli Europy – dzieło
Michettiego – słynie z tego, ze gościł caryce Katarzynę i Elżbietę,
oraz cara Mikołaja I. Częstym gościem w pałacu był także car Piotr
I, korzystający z leczniczych właściwości morskiego mułu z dna
Zatoki Tallińskiej. On to dla własnej wygody kazał doprowadzić
„kolej żelazną” z Petersburga do Tallina.
Współcześnie Stare Miasto jest
centrum turystyki i handlu, które rocznie odwiedza około 2 milionów
turystów. Na zwiedzenie tego ogromnego, żywego muzeum warto poświęcić
co najmniej kilka dni, tym bardziej, że w przerwach musimy odwiedzić
którąś z dziesiątek knajpek, szaleńczych night clubów, czy
uroczych pubów o niepowtarzalnej i kosmopolitycznej atmosferze.
Ale Tallin to nie tylko zabytki. Również
liczne obiekty kultury, sztuki i rekreacyjne. Nadmorskie ośrodki
wypoczynkowe, ZOO, wspaniały ogród botaniczny (z 8 tysiącami roślin),
żeglarski ośrodek olimpijski, port jachtowy, supernowoczesne kino,
hipodrom i w końcu wieża telewizyjna z której, z wysokości 170 m, można
podziwiać panoramę miasta.
Zwiedzając Tallin koniecznie trzeba
odwiedzić port. Leży on blisko centrum i zadziwia turystów ogromem i
oryginalnością nowoczesnych promów, łykających w swoim wnętrzu
setki ogromnych ciężarówek i tysiące ludzi. Te pływające po morzu
wielopiętrowe, kolosalne hotelo-restauracje zachęcają by odbyć tanią,
jednodniową, promową wycieczkę do
Helsinek. Wprawdzie prom płynie tylko 2 godziny 30 minut, ale można
zaokrętować się wieczorem w Tallinie, a gdy statek odpłynie i
zakotwiczy na noc przy brzegu, to podziwiać z burty promu panoramę
miasta, tańczyć do późna, spróbować doskonałego estońskiego piwa
Saku lub likieru Vana
Tallinn, przespać się i odświeżyć w kabinie, by potem rano, po
śniadaniu na promie, wyruszyć na całodzienne zwiedzanie Helsinek. Wrócić
na prom wieczorem, by znowu do rana korzystać z jego atrakcji -
restauracji i barów, kina, dyskotek i sklepów wolnocłowych, a w końcu
łóżka. Corocznie miliony Finów wabionych niskimi cenami, wysokim
standardem usług turystycznych i podobieństwem języka estońskiego, płyną
takimi promami do Tallina. Dla wielu z nich ta promowa turystyka odbywa
się pod „bezcłowym” hasłem - ” kupić w Tallinie
2 butelki wódki, 2 zgrzewki piwa i
karton papierosów”. Zakup zwraca z nawiązką koszt wycieczki.
Poza walorami samego miasta wartym
podkreślenia jest jego rytm kulturowy. W tym roku w Tallinie odbędą
się festiwale: Muzyki Orientalnej, Organowej, Orkiestr Wojskowych, Chórów
Nadbałtyckich i Teatrów Ulicznych. Ponadto: wielki Festiwal Barbecue i
Piwa, Ogni Sztucznych, Beach Volley Cup, występy Sir Eltona Johna,
Stinga, czy, nawet pokazy kunf-fu w wykonaniu prawdziwych mnichów z
klasztoru Shaolin!
Równie bogate jest życie nocne
miasta. Restauracje – jak „Trojka”
czy „Al Sha Ni Ya (chińska),
kluby nocne „Hawana”, „Maharaja”, kasyna gier np. –„Imperial”
i liczne dyskoteki z
bogatymi programem rozrywkowym oraz doskonałą muzyką, oraz kluby
erotyczne dla panów, pań lub gejów („Wenus",
„Erotic Massage”, „Boys Street”), ożywają w weekendy, gdy
z promów wylewa się rzeka skandynawskich turystów, spragnionych
zabawy, taniego alkoholu i seksu.
Ciekawsze miejsca w okolicy Tallina to
wybrzeże morskie z 25-metrową ścianą klifową i ogromnymi głazami,
oraz Archipelag Estoński – 800 wysp niezmiernie interesujących dla
osób szukających najczystszej, nieskażonej przyrody. Zresztą cała
Estonia jest rajem dla wielbicieli ekoturystyki, bowiem aż 40 % jej
powierzchni zajmują lasy, bagniska i jeziorka, z ogromnym jeziorem
Pejpus na czele. Są to tereny idealne dla eksploracji turystycznej, wędkarstwa,
łowiectwa, słynne z bogactwa dzikich zwierząt, ptactwa i grzybów.
Dodatkową atrakcją są letnie białe noce, gdy słońce zachodzi o północy
a wstaje o 2 rano, pozostawiając wiele czasu na urlopowe przyjemności.
A inne ciekawe miasta Estonii to np. Narwa
– miasto gotyku i baroku, Palmse
z najwspanialszą w krajach nadbałtyckich XVII-wieczną magnacką
posiadłością, czy Haapsulu. To ostatnie słynie z sanatorii leczących mułem
wydobywanym z dna morza, domu cara i z...
białej damy. W ruinach starego zamku episkopalnego ukazuje się
zwiewna postać kobiety, przed wiekami żywcem zamurowanej w jego
lochach. Ta straszna kara spotkała ją za miłość do jednego z mnichów.
Zjawa pojawia się podczas pełni księżyca, a wypatrują jej tysiące
zgromadzonych ciekawskich. Piotr Czajkowski w trakcie swojego tu pobytu,
będąc pod wrażeniem białej damy i jej historii, poświęcił jej
swoją słynną niedokończoną VI Symfonię. Inną atrakcją Haapsalu
jest hotel urządzony w starym pociągu i zabytkowy dworzec kolejowy, na
którym filmowa Anna Karenina rzuciła się pod pociąg.
Uroczy, interesujący (i tani) Tallin
jest zarówno doskonałym miejscem np. tygodniowego urlopowego
odpoczynku jak i dłuższej przerwy w podróży do Finlandii, Norwegii,
Szwecji czy Petersburga. Wyjeżdżających informuję o gościnności
Estończyków, sprawnej informacji turystycznej, dobrych drogach,
szybkich odprawach granicznych, swobodzie porozumiewania się w języku
rosyjskim, popularności „plastikowego pieniądza” i doskonałej
sieci telefonii komórkowej. Wasz telefon wyświetli nazwę ulicy, a za
miastem nazwę i odległość do najbliższej miejscowości. Będzie też
działał na promach.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Tallińska
restauracja „Admirał” mieści
się na unikatowym, starym parowym statku z początku wieku. W trakcie
krótkich morskich rejsów serwuje potrawy rybne á
la carte estońskiej kuchni. Konsumpcję uprzyjemnia widok z morza
na miasto i muzyka fortepianowa grana na pokładzie. Specjalnością
Admirała jest oryginalna wódka – pieprzówka (której kieliszeczek
należy obowiązkowo wypić przy wejściu na pokład) i wycieczka do
maszynowni, gdzie pracuje muzealny, parowy (sic!) silnik,
wciąż napędzający stateczek.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Estonczycy
mają ogromne tradycje w śpiewaniu bowiem, niegdyś, pod zaborami,
zespoły śpiewacze i chóry były jedynymi legalnymi organizacjami
narodowymi, kultywującymi ojczysty język i tradycje. Dlatego już
ponad 100 lat trwa w Estonii tradycja Święta Pieśni, a koncerty w
Tallinie gromadzą chóry liczące tysiące (!) śpiewaków. Bardzo
popularne są uliczne występy muzyczne, a w 2002 roku Tallin gościł
Festiwal Eurowizji.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W
historii Estonii był też „polski incydent”. Za panowania króla Zygmunta II
Augusta, gdy Mistrz Zakonu Inflanckiego w Estonii stał się wasalem
Polski, to Polska wdała się w wojnę z Rosją i Szwecją o Inflanty.
Po zawarciu w 1582 roku pokoju w Jamie Zapolskiej, południowa Estonia
znalazła się w posiadaniu Polski, podobnie jak Kurlandia, Inflanty i
Ryga. W wyniku kolejnych wojen, po roku 1629, Estonia znalazła się pod
panowaniem Szwecji.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Ponieważ
na Estońskim uniwersytecie
carskim w Dorpacie (dziś Tartu) do I wojny światowej językiem wykładowym był niemiecki,
dlatego studiowało tam wielu Polaków nie chcących uczyć się na
uczelniach rosyjsko języcznych, np. – Limanowski, Niemcewicz, Mościcki.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zwiedzając
Tallin warto pofatygować się do portu jachtowego gdzie jest
niepowtarzalna okazja zwiedzenia wnętrza historycznego estońskiego
okrętu podwodnego Lembit.
Zwodowany w 1934 roku dziś stanowi niezmiernie interesujące pływające
muzeum.