ś

GENDOS - uwieński artysta i szaman wystąpił w Olsztyńskim amfiteatrze

Muzyk, śpiewak i instrumentalista, szaman, nauczyciel śpiewu gardłowego, rzeźbiarz w kamieniu i drewnie - Gennady GENDOS Chamzyryn jest mistrzem śpiewu kargyraa, jednego z trzech podstawowych stylów khuumi. Gra również na starych, tuwieńskich instrumentach muzycznych - blaszanym bębnie druidzkim, lamajskim dzwonku, tuwieńskiej drumli, „końskich” skrzypcach czy wielkim, szamańskim bębnie z koźlej skóry. Występuje ubrany w tradycyjny strój szamański i ludowy. Urodził się w wiosce Shuj położonej w tajdze w górach Ałtaj. Jego babcia była szamanką a on dopiero jako dorosły człowiek odkrył w sobie szamańskie zdolności i moce. Od tamtej pory dalej śpiewa i gra, ale również zgłębia wiedzę szamańską. Muzyka jest jego pasją i zawodem, łączy więc te dwie dziedziny. Gendos to nieprzeciętna postać na europejskiej scenie muzycznej. Jego zainteresowania i dokonania wybiegają daleko poza muzykę ludową;. Szaman i artysta (lub artysta - szaman jak siebie określa), penetruje nowe światy muzyczne i duchowe, eksperymentuje łącząc szamańską tradycję, gardłowy śpiew khuumi i starą, tuwieńska muzykę. Eksperymentuje także z rockiem i jazzem. W ostatnich latach przygotował projekt, w który obszernie ukazuje szamańską muzykę i śpiew. Koncerty te są entuzjastycznie przyjmowane (patrz np. olsztyński w 2005 r, gdzie wystąpił razem z grupą SHANNON )..Wiosną 2004r Gendos nagrał swój pierwszy solowy album zatytułowany - „Kamlanie"(„kamlanie”, czyli – rytualny śpiew szamana...). Wypełnia go szamańska muzyka i szamański śpiew modlitewny. Naturalna, autentyczna improwizacja. Od tego momentu solowa kariera Gendosa zaczęła nabierać rozpędu. Ale nic dziwnego, bo każdy jego koncert to misterium fascynujące publiczność. Te koncerty – „szamaństwa” - pełne witalności, ukazują szamańską duszę Gendosa oraz piękno tuwieńskich ludowych piosenek. Ukazują atrakcyjne brzmienie oryginalnych, starodawnych instrumentów ludowych. Jego autentyczny, archaiczny, pierwotny śpiew (jak z czasów Czyngis-chana...) hipnotyzuje słuchaczy i dostarcza im pozytywnej energii. Podczas kolejnej wizyty w Polsce Gendos zdecydował się nagrać materiał prezentowany na koncertach. Tak powstał album "Ham-Dyt", wydany latem 2005. Zresztą cały 2005 rok był bardzo pracowity i owocny w dokonania artysty. Gendos występował w małych salach i na wielkich scenach w Polsce (również w Olsztynie), Czechach, Niemczech, Rosji i Francji. Dzisiaj tuwieński piosenkarz i multi instrmentalista może poszczycić się dorobkiem aż 10 płyt CD.

Oto kilka pytań ( Gendos trochę mówi po polsku i płynnie po rosyjsku...) które udało mi się zadać artyście podczas niedawnego koncertu w olsztyńskim amfiteatrze. Koncert był podsumowaniem festiwalu podróżniczego - "Strefa przygody" w ramach OLA.

Przed rozpoczęciem koncertu długo koncentrujesz się i wręcz zapadasz w trans. Na scenie zaczynasz od rytuału jej oczyszczenia. Ten rytuał dotyczy również publiczności i każdej obecnej tam osoby. Służą Ci do tego dzwoneczki, ogień i kłęby dymu z kadzideł. Ciepłem płomieni ogrzewasz także swój szamański bęben. Czemu...?

Bęben - mówi Gendos - jest dla mnie organizmem żywym, dzięki jego pośrednictwu kontaktuję się zarówno z bogami jak i z publicznością której przekazuję swoją energię. Jego ton i równomierne dźwięki koncentrują mnie i słuchaczy. Oprócz wpływu instrumentu - mocy bębna, na proces oczyszczania istotny jest również w tym rytuale wpływ mojego głosu, bo śpiewanie khuumi ma magicznie oddziaływanie na otoczenie. Bez takiego rytuału wstępnego oczyszczenia ( płomienie, dym kadzideł, łoskot bębna, dźwięk dzwoneczków czy sygnalizowanych fraz khuumii... (u.w.). Nie mógłbym zagrać koncertu, bo dla mnie - szamana, najważniejsze jest, aby moja muzyka niosła ludziom dobro, a ja tym swoim obrzędem szamańskim, już na początku właśnie odpędzam od nas wszelakie zło. Działam starodawnymi zaklęciami i przekazuję słuchaczom pozytywną energię. Na początku olsztyńskiego koncertu paliłem szamańskie ziele artysz. Ta roślina spotykana jest w Tuwie wyłącznie na wierzchołkach gór i jest bardzo rzadka. Następnie dzwoniłem dzwoneczkami błagając - „Matko ziemio, ojcze niebo, przebacz mi, życz mi, by wszystko było dobre, by nie było zła".Bowiem my – Tuwieńczycy - od zawsze wierzymy w siły natury, w pojednanie z nią. Stąd prośby do bogów nieba i ziemi żebym mi pomogły, wsparły i dały mi siły do wykonania koncertu i aby jego dobro spłynęło na słuchaczy i widzów.

Tuwa jest światowym centrum gardłowego śpiewania a khuumi jest narodowym śpiewem i specjalnością Tuwieńczyków. Są u Was specjalne szkoły, w których dzieci poznają folklor i jednocześnie uczą się śpiewu. Odbywają się międzynarodowe sympozja i warsztaty, na które przyjeżdżali uczestnicy z całego świata. Również w Polsce prowadzisz warsztaty śpiewu gardłowego. Jak się tego śpiewu można nauczyć?
Każdy może nauczyć się tak śpiewać, ale najlepiej, aby urodził się w tajdze, mieszkał w jurcie i jeździł na koniu (śmiech...). Khuumi jest sztuką, która – tak naprawdę - potrafią posługiwać się tylko Tuwieńcy i Mongołowie. Jest to tak skomplikowany śpiew, że nie można go w żaden sposób zapisać. Odgłosy wydają nie tylko struny głosowe, ale i reszta ciała a wibracyjnych tonów jest jednocześnie kilka. Potrzebny jest mistrz i długotrwała jego osobista pomoc, przykład i nauka. Niezmiernie ważne jest autooddziaływanie psychiczne, bo śpiew odzwierciedla naturalne odgłosy miejscowej przyrody i życia w jurcie.

Mówiłeś na scenie, że ten instrument (końskie skrzypce) ma szczególne znaczenie etniczne.
Instrument ten jest pozostałością dawnych czasów, gdy już wiedziano, że muzyka posiada magiczne właściwości. Przez ponad siedem wieków dwustrunowe skrzypce z wyrzeźbioną głową konia,, odgrywały dominującą rolę w naszej kulturze nomadyjskiej. Legenda mówi, że niegdyś bandyci porwali, zabili i zjedli ukochanego konia pasterz. Znalazł on tylko jego kości i grzywę, i z nich zrobił ten cudowny instrument...

Końskie skrzypce nie służą do tańca. Są źródłem muzyki akompaniującej mitycznym opowieściom, obrzędom oraz... codziennej pracy pasterzy przy zwierzętach. Niektóre dawne melodie do dzisiaj są specjalnie przeznaczone do oswajania zwierząt, czy są pomocne przy ciężkich porodach np. wielbłądów. Odzwierciedlają również naszą miłość do koni. Instrument jest wpisany na listę dziedzictwa niematerialnego UNESCO


Czy podoba Ci się w Olsztynie – koncertujesz tu już przecież kolejny raz?
Tak. Wcześniej koncertowałem u was razem z grupą Shannon i chyba koncert podobał się olsztyniakom... Teraz dobrzy bogowie przywiedli mnie w to miejsce (olsztyński amfiteatr. uw. wł.) w odpowiednim momencie i dobrze się stało, że na samym początku działalności tego nowego, imponującego obiektu kulturalnego mogę go i widzów pobłogosławić. Postaram się w sposób szczególny, aby moje szamańskie kamlanie zapewniło Wam opiekę Nieba i Ziemi... W Olsztynie czuję się doskonale i wspaniałe jest to, że jest tu tyle osób, które tak wiele wiedzą o naszej tuwieńskiej starej kulturze i są wspaniałymi jej odbiorcami. I, że jest tu tak wielu podróżników odwiedzających środek Azji. Występ był łatwy dla mnie, bo czułem wielką więź ze słuchaczami i zrozumienie mojego przekazu. Chciałbym jeszcze u Was pokoncertować i zaprezentować także inne moje dokonania (Gendos eksperymentuje z rockiem, muzyką elektroniczną i jazzem u.w. ). „... niech kwitnie Olsztyn, ludzie żyją w zgodzie i przyjaźni, niech Wam Niebo i Ziemia sprzyja...!”

opr. B.A.U.

Zdjęcia artysty foto. B. Uryn & Z. Panek.



Autonomiczna Republika Tuwa - część Syberii; od wschodu graniczy z Mongolią, od zachodu z Regionem Ałtajskim. Na 170,5 tys. km kw. (1/3 Polski...) mieszka niewiele ponad 300 tys. ludzi (1,8 osoby na km kw., w Polsce - 122), z tego ok. 106 tys. w stolicy Kyzyle. Kraj gór, lasów, rzek (Jenisej) i jezior. Jurt i pasterzy...