|
Princesas de Carnaval Brazylijskie księżniczki karnawału Nagie mulatki, kreolskie piękności, strusie pióra, błyszczące diademy, wodospady złota i srebra oraz wielki koncert i pokaz tańca. Eksplozja dźwięków, świateł i barw! Deszcz konfetti i obłoki dymu. Kiczowata, największa na świecie impreza z udziałem publiczności czy... wybitne wydarzenie audio-wizualne, - święto, na które czeka przez rok 200 milionów Brazylijczyków a które zauważa i docenia cały świat?! Miałem okazję z aparatem w ręku przeżyć TO na sambodromie w São Paulo w lutym 2007r...
Tradycja karnawału entrudo sięga czasów kolonialnych. Pierwsza parada O Congreso das Sumidadas Carnavalescas odbywała się przed cesarzem. Uliczne parady szkół samby zaczęły się w 1900 roku. Sambodrom wybudowano w 1984 roku ... Passarela do Samba – czyli wybieg samby zwany Sambodromo – to kilometrowa „autostrada” w centrum 20-o milionowego Sao Paulo. Jest ona obudowana wysokimi trybunami z miejscami dla dziesiątków tysięcy widzów. Ma oświetlenie stadionowe i wspaniałe nagłośnienie. Odbywający się tam konkurs szkół samby (przyjęło się mówić „szkoła” ponieważ wcześniej zespoły ćwiczyły na szkolnych boiskach...) to kilkadziesiąt tysięcy występujących tancerzy i... szampańska zabawa przy ogłuszającej muzyce, trwająca raz do roku, przez dwie noce aż do białego rana. Uczestniczy w nim kilkanaście szkół samby a każda liczy tysiące tancerzy (w Rio łącznie nawet około 100 tys.!). Przygotowania do tego momentu trwają rok i kosztują miliony dolarów. Każda szkoła ma godzinę czasu i kilometr marszu by zaprezentować się sędziom i wielomilionowej publiczności. Czterdziestu państwowych jurorów przyznaje punkty w dziesięciu kategoriach m.in. za ogólne wrażenie, kostiumy, harmonię i muzykę. Liczy się każdy najmniejszy szczegół. Pozornym chaosem rządzi precyzyjny wzór...
SAMBA ENREDO... Najważniejsza jest potęgujaca napięcie samba enredo (fabularyzowana) - specjalna, wyrafinowana, rytmiczna kompozycja powtarzana kilkadziesiąt razy na okrągło w trakcie przemarszu szkoły. Soliście śpiewającemu do mikrofonu towarzyszy orkiestra, chór tysięcy tancerzy i kilkusetosobowa sekcja rytmiczna. Muzyka jest szaleńczo głośna. Upojna, pełna seksu i energii witalnej.
W czasach kolonialnych jezuici zabronili Brazylijczykom tańczenia tak nieskromnego tańca, który wywodził się z ceremonii plemiennej podczas kiedy mężczyźni wybierali partnerki z kręgu kobiet tańczących w kole. Bo przecież – w wolnym przekładzie - samba to umbigada, czyli „wypinanie pępka”. Ale nic nie potrafiło zahamować brazylijskiej jode de vivre (radości życia)...
Oceniana jest maszerująca, tańcząca i śpiewająca szkoła. Ten kilometrowy korowód tancerzy składa się ze stałych elementów. Są to: solistka – porta bandeira - niosąca flagę szkołyi obok niej mestre sala, czyli mistrz ceremonii. Oboje przybrani w fantazyjnne, kolonialne stroje wykonują skomplikowany taniec figurowy. Dalej wirują starsze panie w tradycyjnych bahijskich sukniach symbolizujące uszanowanie dla najdawniejszej tradycji samby. Potem maszerują pasistas – tysiące wystrojonych tancerzy. I wreszcie pojawia się carros alegorijos – wielopiętrowa fantazyjna konstrukcja sunąca na kołach. Te monumentalne platformy ilustrują motyw przewodni danej szkoły. Prezentują np. wydarzenie historyczne, polityczne, legendę... Platformy i kostiumy idących przy nich sambistas, odpowiadają idei, miejscu i epoce. Entuzjazm widzów wywołują obecne na piętrach platform piękne kobiety tańczące topless. Ta niesamowita śmiałość (jak na pruderyjną Brazylię) to zasługa słynnego modernizatora parad samby Joaozinho Trinta.
PRINCESAS...
Potem maszeruje bateria – kilkuset perkusistów z identycznymi bębnami (co za hałas...!!!) dającymi niesamowity efekt i wreszcie wspaniałe solistki - tancerki. Są to najpiękniejsze brazylijskie modelki i aktorki znane z filmu czy telewizji. I nie na darmo Brazylia słynie jako kraina pięknych ludzi. Półnagie kobiety, obsypane brokatem i przystrojone tylko w biżuterię i pióra zachwycają przybyszów z całego świata. Idą one co pewien czas tańcząc sambę - poruszając szybko stopami i szaleńczo kręcąc biodrami (tak przez godzinę – trzeba mieć kondycję, co...?). Są wspaniałą kwintesencją urody, żywiołowości i zmysłowości. Te princessy – księżniczki, mają swoje „pięć minut” przed obiektywami i publicznością. Wykorzystują je doskonale. Najpiękniejsza przenoszona jest potem w świat sławy i bogactwa i przechodzi do historii. Nikomu nie przeszkadza, że często podziwiana bywa perfekcyjna praca chirurga plastycznego... Wielu uczestników parady przebiera się za klaunów, słynne postacie, zwierzęta a już najczęściej widuje się mężczyzn przebranych za kobiety. Przykładowo Blocodas Piranhas to grupa dżentelmenów występujących zawsze w strojach prostytutek. Paradę szkół samby oglądają miliony Brazylijczyków w telewizorach i dziesiątki tysięcy na sambodromie (gdzie ceny biletów na najlepszą lożę sięgają 25 000 $...). Potem ta jedna noc daje najlepszym sławę i fortunę. Jest także niezłym biznesem, dlatego sponsorzy wykładają miliony dolarów na te pióra, biżuterię, brokat, złotą folię i tony konfetti... Ceremonia ogłoszenia zwycięskiej szkoły jest w Brazylii najważniejszym wydarzeniem roku. Bilety lotnicze do Brazylii i miejsca na sambodromie sprzedaje się na rok na przód!
GIGABAJTY ZDJĘĆ... Moja praca fotografa nie była prostą ani łatwą. Wyjątkowa akredytacja prasowa dała mi rzadką szansę wejścia i fotografowania bezpośrednio na samym sambodromie. Pracowałem w upale tropikalnej nocy, zanurzony w głośnej muzyce oszałamiającej mnie jak narkotyk. Bliziutko, między „tematami” wirującymi i skaczącymi w rytmie podniecającej samby! Tematami pięknymi i ... nagimi. W zastanych warunkach oświetleniowych z trudnością fotografowałem tancerzy zbyt szybko wirujących (jak dla autofokusa mojego aparatu...) i uciekających mi z kadru. Musiałem podwyższać czułość matrycy do maksimum, by dać radę zamrozić na zdjęciu solistki z ich wirującymi pupami i nogami podrygującymi w spazmach rytmów. Ratował mnie „anti-shake” w aparacie. Teleobiektywem wyszukiwałem najciekawsze szczegóły w carrosalegorijos, nie mogąc zdecydować się co jest najpiękniejsze, najciekawsze. Pstrykałem to wszystko zasypywany tonami confetti, w tumanach kolorowych dymów i wśród przeraźliwych gwizdów obsługi sambodromu (gwizdano na mnie gdy przeszkadzałem maszerującym...), przepychając się między kolegami kamerzystami i fotografami z całego świata. Świt rozjaśniał niebo a ja - śpioch, mimo całonocnej pracy, uwiedziony muzyką i pięknem kobiet, śpiewałem i tańczyłem podobnie jak cały sambodrom. I fotografowałem... fotografowałem... fotografowałem... Bez uczucia zmęczenia, chęci snu. Bez umiaru, jedynie zmieniając w aparacie karty i baterie. I tak przez całe - jakże krótkie - dwie noce. A rano, szukając jeszcze na koniec interesujących tematów, łaziłem po placu na którym kończył się pochód i rozchodzili tancerze. I – niestety - odmawiałem pięknościom proponującym mi wspólne kontynuowanie zabawy... Cóż – ważniejszy był obowiązek „papparazi”. Skurcze dłoni, ściskającej przez 12 godzin aparat fotograficzny, poczułem dopiero o świcie, gdy zostałem samotnie na pustym już sambodromie... Niewątpliwie brazylijski CARNAVAL to wspaniałe wyzwanie dla fotografika. Poza tym dopiero wielokrotnie powiększone zdjęcia uwydatniają szczegóły niewidoczne dla oka normalnego widza. Pokazują niesamowitą perfekcję strojów, makijażu, biżuterii czy np. kolorowe „tygrysie’ szkła kontaktowe na oczach pięknej - uwodzącej nas - PRINCESSY.
Carnaval !!! Kto na świecie nie zna samby ...de Janeiro, tej słynnej samby styczniowej...? Nie zachwycał się dziewczyną z Ipanemy (Garota de Ipanema)? Albo kto nie słyszał o brazylijskim karnawale - największej i najdroższej imprezie na świecie? Ale i tak wciąż jestem pytany - czy jest to tylko „megakicz”, czy wybitne wydarzenie audiowizualne? „Cepeliada” - czy wspaniałe widowisko...? Otóż, wierzcie mi - warto polecieć za ocean by wylądować na kosmo... – przepraszam – sambodromie w Sao Paulo i podziwiać urodę, witalność i zmysłowość oraz muzykalność paulistanos. Ich bogactwo, fantazję i ogromną radość czerpaną z życia z pomocą uwodzicielskiego rytmu samby enredo.Warto przeżyć na żywo tę najbardziej fascynującą imprezę na świecie. I warto pojąć jej ideę, historię oraz zasady, by - zrozumieć. By nie podziwiać wyłącznie kolorów i hałasu a zachwycić się prawdziwą, gorącą BRAZYLIĄ! Wtedy udział w sambodromowym szaleństwie pamięta się latami. Samba ciągle brzmi w uszach. Zmiania się gust i niektóre preferencje. Tęskni... Brazylia to kraj pięknych, uśmiechniętych ludzi, którego mieszkańcy nigdy nie przegapią okazji do zabawy i tańca. To także świat bez objawów rasizmu. Muszę podkreślić, że muzyka i taniec (a także np. Copacabana...) pięknie łączą starych i młodych, a - w świecie biednych favelas - zrównują tych najbogatszych i najbiedniejszych. Karnawał to także czas, kiedy dozwolone staje się to, co normalnie nie uchodzi. Brazylijczycy to najbardziej muzykalny naród świata a karnawałowe szaleństwo to ich znak firmowy. A Brazylijki? Zobaczcie sami... Bolek Uryn
São Paulo – miasto Świętego Pawła - trzecia co do liczebności metropolia świata. Założone zostało w 1554 roku jako misja jezuicka świętego Pawła (port. São Paulo). W XVI i XVII wieku było ośrodkiem handlu niewolnikami i kamieniami szlachetnymi. W 1822r. w São Paulo proklamowana została niepodległość Brazylii. W XIX wieku było światowym centrum handlu kawą. Do 1763 r było stolicą Brazylii. Dzisiaj – to najbogatsze i największe miasto Brazylii (blisko 20 mln mieszkańców, powierzchnia 1520 km²). „Dżungla” wieżowców...
Karnawał w Brazylii to zabawa, która ma datę ruchomą związaną z kalendarzem katolickim. Przypada przed Wielkim Postem i kończy się na Środzie Popielcowej, a tradycyjnie trwa cztery dni. Konkurs/pokaz szkół samby na Sambodromie w Sao Paulo uważany jest za równie atrakcyjny i bogaty jak ten najsłynniejszy w Rio de Janeiro, a jest mniej komercyjny i bardziej naturalny. |